Zrób to dzisiaj - Jagna Ambroziak
Mogła być pianistką, albo konsulem w egzotycznym kraju. Dziennikarką, architektem, żoną szczęśliwą. Kimkolwiek. Ale była niewolnikiem. Niewolnikiem braku koncepcji życia. Nie spotkałam nikogo, kto wymagałby od siebie tylu starań. Na marne. Adekwatnym wątpliwościom stawiała czoła mówiąc: "Pomyślę o tym później. Teraz jestem zbyt zajęta, ale przede mną niewyczerpane możliwości. Marzenia mogą poczekać. Najpierw muszę zarobić więcej pieniędzy, schudnąć, nauczyć się kolejnego języka". Tłamsiła śliczne ciało, duszę i talenty w imię przyszłości, która nigdy nie nadchodziła. Odkładała życie na potem. Z wystudiowaną elegancją i taktem. Pod płaszczykiem doskonałości. Zawsze na jutro. A gdyby to był ostatni dzień jej życia...?
Opowiadała ludziom historyjki. Nie, by ich oczarować. Raczej, by odpocząć od samej siebie. Zafałszowaną i upiększoną rzeczywistość uważała za swoje prawdy. Coraz bardziej wygłodniała od nie zaspokajanych wiecznie potrzeb. Głodna tym głębokim głodem, kiedy już nie wiadomo na co ma się ochotę. Smakowała tego i tamtego, ciągle nienasycona, wciąż z uczuciem, że to nie to. Głód krępowany nie wie czego chce.
Podstawą satysfakcjonującego życia, jest jasna ścieżka, którą chcemy przemierzać. Konsekwentnie, nie na skróty. Bez zadręczania się: Nikt z nas nie jest ideałem. Niedościgniony wzorzec jest nam potrzebny, tylko po to, by nie przyzwyczajać się do własnych słabości, zauważać je i pragnąć nad sobą pracować. Z łagodnością.
Zaskakujące jakimi "zwykłymi" ludźmi są Ci, odnoszący największe sukcesy. Ani bardziej inteligentni, utalentowani, silniejsi. Ani wyżsi, chudsi, czy bardziej sexy, niż my. Co ich wyróżnia? Zdyscyplinowanie. Codzienne działają. Wykonują małe, proste rzeczy. Ale rzeczy właściwe!. Co robią rzadziej niż reszta ludzi? Rzadziej oglądają telewizję. Jedzą mniej słodyczy. Wydają trochę mniej niż zarabiają. "Załatwiają" mniej spraw. Mniej plotkują. Nie tracą czasu na nie satysfakcjonujące związki. Mniej się martwią. Odczuwają mniej poczucia winy i złości. Co robią częściej? Pracują więcej i bardziej produktywnie. Oszczędzają mały procent każdej pensji. Czytają więcej książek. Więcej śpią. Wstają odrobinę wcześniej. Mają szersze grono twórczych przyjaciół. Dbają o czas wolny. I nie marnują pojawiających się możliwości rozwoju.
Poniedziałek. Lato. Ani za gorąco, ani za zimno. Niektóre dni są naprawdę cudowne! Przeciąga się leniwie. Opróżniając karton soku, potakuje w myślach do powieszonych na lodówce kartek: Stajesz się tym, co myślisz przez cały dzień. Docierasz tam, dokąd tak naprawdę się kierujesz. Wybieraj mądrze. Rób drobne rzeczy, które sprawiają, że życie jest wspaniałe. Dobra. Idę na śniadanie do tej pachnącej kafejki, tam obmyślę plan na resztę tygodnia". Uśmiecha się do zachlapanego pastą do zębów lustra. I nagle, z całą siłą czuje: "Tak, jak przeżywam dni, tak przeżywam całe życie! Wzdryga się na wspomnienie stresu, chaosu, braku satysfakcji ostatnich miesięcy. Bilansu ubiegłego roku. Zmagań. Ciągłych prób bycia szczęśliwą.. od jutra... Nie wiadomo tylko kiedy przyszedł nowy rok, a jutro nie... Perfekcjonizm, niekończące się depresje. Od niedawna połapała się, że jeśli każdy dzień wnosi jakąś radość, gratyfikację, trochę organizacji, celowości, pracy i zabawy, końcówka roku niestraszna! Pozostające ciągle bez odpowiedzi pytanie: "Jak mieć świetne życie przez 80 lat", zamieniła na inne: "Jak sprawić, żeby kilka tysięcy dni, było wystarczająco dobre". Jak? Żółte karteczki znaczą kryształowe, babcine lustro: Planuj każdy dzień. Określaj priorytety, Afirmuj to, co cenisz, Określaj jasno jak chcesz, a jak nie chcesz spędzać dnia. Otaczaj się twórczymi ludźmi. Tak, tak nie wszystko zależy od ciebie, ale ty też jesteś odpowiedzialna za wybór znajomych i przyjaciół! "
Napisz swoją biografię z wyprzedzeniem. Przeżywamy swoje życie zgodnie z mitami, które sami sobie opowiadamy. Dlaczego, nie opowiedzieć sobie wspaniałej historii?
Wspomnienie jej łapczywości na życie zawsze usposabiało mnie radośnie. Ta dobra zachłanność, ustępowała czasem miejsce wstydowi. Pojawiał się w reakcji na to, jak wiele kobiet żyje byle jak. I jak wielu to odpowiada. Jej wstyd był taki kobiecy. Zamiast być dumna ze swoich wymagań, uważała je wtedy za dziwactwo. "Najwyższym ideałem jest przecież upodobnienie się do innych. I narzekanie". Szczęśliwie ten kawałek jej duszy rzadko zabierał głos. Zagłuszała go myślą, że lepiej zajadać smakołyki, bo kobieta wygłodzona ma nie tylko większy apetyt, ale i inne, trudne do zaspokojenia potrzeby... "Najwięcej" pociąga za sobą "najlepiej". "Jak mam dużo, robi się miejsce na to, by pracować nad jakością. Szczyt delikatności idzie w parze ze zbytkiem. Z tego samego powodu. Dostanę to, czego nie chcę, stanę się jeszcze bardziej głodna, a będę musiała udawać najedzoną!. Życie jest krótkie. Nie ma czasu na odkładanie pomysłów na potem"! Pochłaniała biografie kobiet. Uczyła się od tych, które zaszły daleko. Zostawiły po sobie ścieżki, którymi przebiegła w poszukiwaniu własnej. Niepomna na przesądne i lękliwe koleżanki, dzieliła się swoimi marzeniami. Opowiadała dokąd zmierza, zachwycała i inspirowała. Wyzwalała w innych chęć do wspierania jej. Nie narzekaniem. Działaniem i dobrą energią. Roześmiana, zwoływała przyjaciółki na lampkę wina. "Każdy człowiek sukcesu ma swoją grupę wsparcia"!. Mówiła. Miała rację!
Brak jej energii, żeby zadbać o swoje sprawy. Zbyt zmęczona organizowaniem życia innym. Szefowi - bo wierzy, że ten to doceni. Kolegom z pracy - z tego samego powodu. Narzeczonemu - podobno z miłości dozgonnej. Nie umie odpocząć. Czas wolny oddaje zrzędzącej koleżance, wysysającej z niej resztkę energii. Na sensowne życie nie starczy... Napięta i zestresowana. Tak, że jej organizm zamienia się w osiołka, wykorzystującego każdą szansę, by się zatrzymać. Przeciążona, interpretuje zdarzenia jako zagrażające. Rozpamiętuje, jakby miała wpływ na to, co się stało, albo na no to, że coś na pewno się wydarzy. Niepomna, że przyczyny przyszłych zdarzeń tworzy tu i teraz. Wydatkuje energię na myśli, oceny, fantazje i wspomnienia. One ją unieruchamiają!
Gniewa się na bieg wypadków. Strata czasu! To wypadków nic, a nic nie obchodzi!. Kształtuj własne życie, zamiast sprzeciwiać się temu, co leży poza twoim wpływem. Nie wiesz przecież, co będzie, wiesz, co jest teraz. Zbadaj swoje myśli. Założę się, że twój umysł zaprząta przeszłość lub przyszłość. Rzadko teraźniejszość!. Jeśli nawet, zwykle po to, by zaczerpnąć z niej treści do snucia przyszłych wizji. Nie żyjesz teraźniejszością, a przyszłością? Nie żyjesz nigdy. Spodziewasz się żyć...
Co łączy kobiety szczęśliwe? Niezależność, aktywność, robienie tego, co lubią i czym się interesują. Są takie niepodobne do kobiet, które tkwią od lat w tym samym rytmie zajęć, niewolniczo, bezmyślnie oddane pracy i domowi. Te, choć metrykalnie młode, czują się stare. Kiedy z nimi przebywam, po pół godzinie czuję się wyssania z energii. Anti dotum jest wtedy wspomnienie "czarownic". Kobiet, które mimo, że dwa razy starsze, mają błyszczące oczy, żywo opowiadają, co się u nich dzieje, z kim się zaprzyjaźniły, czego się nauczyły. Jak spotkana nad morzem, na oko 80 letnia (!) pani - surferka, klnąca pod nosem, na wiatr, że za słaby! Osoby odkładające wszystko na potem, są często zależne psychicznie, żyją cudzym życiem. Czują się niepotrzebne, nieatrakcyjne. Tkwią w rutynie i stagnacji. Czekają na cud. To prawdziwe staruszki!. 30 letnie...
Zastanawiasz się co tobą kieruje, kiedy podejmujesz decyzję? Są dwie siły. Pierwsza to pożądanie. Wiesz czego chcesz i aktywnie próbujesz to osiągnąć. Druga siła to unikanie. Nie chcesz cierpieć z powodu konsekwencji swoich czynów czy wyborów. Niestety większość z nas obserwując, nauczyła się drugiego sposobu. Rwiemy włosy z głowy, obawiając się skutków podjętej decyzji, a nie zastanawiamy się nad konsekwencjami nie zrobienia czegoś!
Czujesz, że siły tobą kierujące, motywowane są unikaniem bólu? Odkładaniem na potem? Zatrzymaj się na chwilę. Zapytaj siebie: Dlaczego? Chcesz? Musisz? Do czego służy ta taktyka. Komu? Może wcale nie tobie...
PS. W tym tygodniu zrób kilka rzeczy inaczej. Nie próbuj zmieniać całego życia. To nierealistyczne. Zniechęcisz się. Zamiast tego zadzwoń do osób, z którymi rozmowę odkładałaś. Poćwicz, zapłać zaległy rachunek. Przeczytaj kilka stron interesującej książki. Zjedz odrobinę zdrowiej i idź do łóżka odrobinę wcześniej. Idź na spacer z ukochanym. Rób kilka takich rzeczy dziennie. Przez cały tydzień. Lubisz efekty? Powtórz te aktywności w następnym tygodniu.
PS 2. Rusz z miejsca! Inaczej jak Don Rigoberto, bohater Lliosy będziesz mogła powiedzieć wnukom jedynie (jeśli uda ci się je mieć): "Nie mogłabym sporządzić rejestru swojego życia wedle czynów, fortuna mi ich poskąpiła, sporządzam go tedy wedle mych urojeń".