Obserwuj zamiast osądzać - Jagna Ambroziak
NIEDZIELA Wyrwana z dziennika kartka ląduje w koszu. Wyjmuję ją i podpalam róg. Rytualne spalenie. Zdania pełne złości na Ankę zamieniają się w popiół. Rozstałyśmy się w niezgodzie. Każda przekonana o swojej racji. Ja, że jej standardy są za niskie. I nie będę z nią pracować, bo to blokuje mój rozwój. Ona, że mój rozwój i jej kreatywność blokuje fakt, że jestem skrajnie oceniająca. Wybuchłam. Udowadniałam ważność standardów. Zasadność ocen. Wytoczyłam armatę, że trudno nie oceniać osoby, która nawet sałaty nie suszy przed polaniem sosem. Taka byle jakość! Ona na to, że ma gdzieś sałatę. Cyrk. Tak to widzę teraz. Ale wtedy zdania wypływające z ust Anki były jak świętokradztwo. Zamach na jakość MOJEJ kuli ziemskiej! Zagrożenie dla mojej maniakalnej skrupulatności. Barbarzyńca w moim otoczeniu? Nigdy! Teraz palę ten papier. Dotarło do mnie, że jestem oceniająca. I, że to paskudna cecha. Niektóre osoby oceniam dobrze. Inne źle. Ale zawsze jakoś! Oceniając - chowam się za murem. I strzelam. Jakby po drugiej stronie było niebezpieczne. "Strzelam" i odczuwam napięcie w ciele. Nieprzyjemny skurcz, który mówi światu "nie". Separuję się. Jestem samotniejsza. Jeśli się nie mylę, zrezygnowanie z tego procederu powinno zwiększyć poczucie jedności ze światem i złagodzić uczucie samotności. Warto spróbować. Samotność tak często mi doskwiera! W dodatku to szansa na stanie się lepszym człowiekiem... Przecież nie chcę należeć do koła panienek, dla których świat jest zły, a ludzie do niczego.. Dobrze uświadomić sobie coś tak ważnego! Człowiek może pójść spać z poczuciem, że dzień był udany!
Godzinę później. Ajajaj! Ale czy to znaczy, że mam zupełnie nie oceniać? A co jeśli ktoś jest głupkiem, naprawdę beznadziejnym? Nie dam rady! Muszą być różne rodzaje oceniania. Złe i dobre inaczej nie nastąpiłby rozwój cywilizacyjny... Przykładowo jeśli istnieje obiektywny standard związany z zadaniem i muszę porównać coś z czymś, chociażby kwalifikacje osoby do wymagań... Wtedy oceniam świadomie. Obiektywne. Wiem! Zły jest nawyk podświadomego oceniania wszystkiego, na co patrzę. Oglądanie ludzi pod kątem: pożądane- niepożądane; dobre - niedobre. To jak fosa między mną a światem. Ale ocena człowieka jako partnera jest na miejscu. Obiektywne sprawdzanie czy ma podobne wartości, czy można na nim polegać. Uporządkowane, świadome procesy myślowe. Próba rozumienia sytuacji w której się znalazłam. A nie odruch oceniania... Uff. Czas spać.
PONIEDZIAŁEK Lubię poniedziałki! Można zacząć wszystko od nowa! Chciałabym przestać tyle gadać. Filozofowie od wieków podkreślają, że natura dała nam dwoje uszu i tylko jeden język, ażebyśmy dwa razy więcej słuchali! Czas na postawienie STOP między umysłem, a ustami. Potrzebuję strategii. Przecież nie zatkam kwadratowej dziury okrągłym korkiem. Zamiana nawyku mówienia, na uważne słuchanie to dobry wstęp do pozbycia się nawykowego oceniania wszystkiego wokół. Przyda się lista ocen, którymi szafuję. Co je wywołuje? Kurcze, ocenianie to jak jedna z form noszenia swojej skóry. Sposób ego, żeby wzmacniać odrębność, przeciwstawiać się światu, który chce pochłonąć... Gdybym była dojrzała, nie traktowałabym siebie jak boga słońce, punktu odniesienia dla reszty ludzi. Ta potrzeba ciągłego wyrażania opinii o innych odzwierciedla mój stosunek do siebie. Ciągłe niezadowolenie ze świata, wypływa z niezadowolenia ze mnie samej. Wybiorę trzy osoby, których często słucham. Obiecam sobie, że nie będę ich oceniać. Skoncentruję się na nich, a nie na swoich uczuciach, czy na tym, co chcę powiedzieć. Na bok osobiste przekonania!. Posłucham, jakby to było jedyne co mam robić.
Wieczorem To było okropnie trudne. Ale warto! Rany. Jaka jestem zmęczona! Spać!
WTOREK Mam wrodzoną skłonność do bycia dobrym człowiekiem! Muszę tylko usunąć przeszkody!. Jaka ważna była dzisiejsza akceptacja i wsparcie od Tomka, który mnie dobrze zna! (A mówiąc szczerze, nie zachowałam się dobrze. Ja na jego miejscu, nie zostawiłabym na kimś, kto wyciął taki numer suchej nitki). Takie silne potwierdzenie mojej wartości. Powinnam dawać to innym!. Ocenianie jest przeciwne do akceptacji i empatii. A przecież nikt z nas nie jest odosobniony w niedostatkach natury. Jak zatem mogę być pewna, że potrafię oddać istotę, adekwatnie ocenić, objąć gamę cudzych uczuć, myśli, potencjału?. Każdy z nas ma coś za uszami. Jak jesteśmy dla siebie łagodni łatwiej nam być łagodnym dla innych. Jak wielu innych oceniających padłam ofiarą podziałów, szkicujących mapę, którą mam podążać. Każda z nauk nas porównuje. O niektórych mówi, że są zrealizowani, o innych, że nie są. O jednych, że tępi, o innych, że mądrzy. Mówi o różnicach. Ocenianie jest od dzieciństwa obecne w naszym doświadczeniu z innymi ludźmi. Wszystko etykietujemy. To co zobaczymy i to co usłyszymy. To złe, tamto dobre, to właściwe, tamto niewłaściwe. Szczęśliwy, smutny. Zaakceptowanie osoby takiej jaka jest, staje się trudne. Jesteśmy wytresowani w nieakceptowaniu tego, co odmienne od nas. Od tego, co my uważamy za "normy". Jak rzadko mam neutralną postawę! Okropność!
ŚRODA Wolę ludzi sądzić niż ich rozumieć. Wyższość i lepszość do jakiej rościła sobie pretensje moja rodzina wyrobiła we mnie arogancję. Czas na zmianę! Będę asertywna, nie arogancka. Odniosę sukces bez łamania praw innych. Arogant w ogóle nie zauważa, że inni istnieją. Niestety ciągle oceniam. Jakby mi się zaciął wyłącznik. Nie potrafię sprostać swoim własnym wymaganiom i nienawidzę siebie i innych. Poza tym drażni mnie to, czego nie chcę w sobie, co wyeliminowałam ze swojego życia. Miłość mi się też na pewno nie uda, jak będę oceniać! Bo w związku trzeba się akceptować! Wspierać, a nie punktować! Wszystkiemu winien pęd do rywalizacji, sukcesu. Świat wspiera wyścig szczurów. Szufladkujemy z braku czasu. I ze strachu. Boimy się poznać drugiego człowieka, bo może nie pasować do naszej koncepcji świata. Wtedy pojawia się dysonans poznawczy: co zmienić: czy swój skostniały od lat obraz świata i ludzi, czy może zastosować szufladkę, która niczemu nie zagraża i potwierdza istniejące status quo... Szufladkuję też z lenistwa. Etykietowanie to najprostszy sposób porządkowania rzeczywistości. Próba wnikliwego poznania nowej osoby, wymaga obserwacji, myślenia, analiz... Nic prostszego, niż ocenić bazując na dotychczasowych doświadczeniach. Przyłożyć szablon i dostosować do niego rzeczywistość, niż za każdym razem odkrywać coś na nowo....
CZWARTEK Kiedy myślę o dobrych zdarzeniach. O ludziach, których uważam za fajnych, którzy budzą nadzieję, że świat jest dobrym miejscem. O tym, jak dobrze się z nimi czuję. Myślę, że jestem szczęściarą, że w końcu to dostrzegłam. Przez tę naszą tendencję do oceniania psujemy tyle relacji!. A sami nie znosimy być oceniani, dlaczego więc robimy to innym? Wścieka mnie to, że ktoś ma inne zdanie? Że się różni? Że ma inne standardy? Może lepiej zrozumieć tych, z którymi się nie zgadzam? Nauczę się wtedy lepiej rozumieć siebie. Popatrzę na życie z cudzej perspektywy, to wzbogaci moją własną. Nie ma ani jednego człowieka na ziemi, który doświadcza świata identycznie jak ja! To różnice sprawiają, że życie jest ciekawe, pełne możliwości. Opinie innych mogą pomóc zdefiniować i umocnić własną perspektywę. Jeśli uznam, że mam rację, a wszyscy inni się mylą, wtedy zamykam przed sobą drogę do rozwoju i uczenia się. Jeśli zamykam umysł z lęku, że ktoś może coś we mnie zmienić, pokazuję, że sobie nie ufam. Chcę dać swoim opiniom i przekonaniom szacunek na jaki zasługują poprzez otwieranie się na wyzwania i krytykę. To je wzmocni, sprawi że będą bardziej szczere i wartościowe!
PIĄTEK Jestem wzruszona. Przeczytałam "List do młodego poety" Rilke' go: "Chcę Pana mój drogi prosić, tak bardzo, jak tylko potrafię, by był Pan cierpliwy wobec wszystkiego, czego nie potrafi jeszcze rozwiązać Pańskie serce i by spróbował Pan polubić same pytania". Z błogością w sercu idę spać. Myślę, że jednak uda mi się być dobrym człowiekiem. Kiedyś...
SOBOTA "Nikt nie może sprawić, że będziesz się czuła gorsza bez twojej zgody". Mądra ta Eleonora Roosvelt. Dlaczego my kobiety zrobiłyśmy się takie oceniające? Uznałyśmy, że bycie życzliwymi jest oznaką słabości i będziemy wykorzystywane? Mam nadzieję, że to nie prawda! Życzliwość to zdolność roztaczania wokół własnej siły i jednocześnie umiejętność wysłuchiwania i rozważania opinii różniących się od naszych poglądów. Cecha świadcząca o naszej wewnętrznej sile i poczuciu bezpieczeństwa. Życzliwe, z łatwością zyskujemy wsparcie innych. Kiedy jestem życzliwa, mam szanse na szczere relacje z ludźmi. A osoby wokół czując się szanowane i doceniane, będą z chęcią ze mną przebywać i lepiej ze mną współpracować. Ktoś kto nieustannie narzuca swoje zdanie, rządzi i nie szanuje odmienności, boleśnie ocenia - staje się wrogiem, ....Ojejej. Mam nadzieję, że da się naprawić różne przeszłe grzechy. Chyba upiekę bułeczki z wiśniami i zaniosę do pracy w poniedziałek...
NIEDZIELA Samoobserwacja to dobra metoda na zmianę!. Oczywiście na początku pomyliła mi się z samo - osądzaniem, zawierającym krytykujący element, którego samo - obserwacja nie zawiera. Wszystkie stwierdzenia: "Byłam głupia, mogłam to zrobić lepiej, Nie lubię siebie za to..." To nie obserwacje. Obserwacja wymaga braku identyfikowania się czy przywiązania do jakiegoś mojego doświadczenia czy zachowania. Patrzę po prostu pasywnie, otwarcie. Nie znosiłam słowa "pasywny". Źle je rozumiałam. Dobra pasywność to interweniowanie w nawykowe myślenie, mówienie i zachowanie. Wymaga podzielenia siebie na dwie części: aktywną i obserwującą. Nie jest to łatwe. Ciągle zapominam o tej obserwującej!. Ale pomagam sobie zapisując: Jakie osądy wyprodukowałam i na kogo? Na jakiej podstawie? Jak to ocenianie wpłynęły na relację z osądzaną osobą? Czy taka była moja intencja? Pytam siebie jeszcze: Jakie oceny wystawiam sobie? Jak sama siebie zawodzę? I właściwie w jakim sensie jestem lepsza od innych ludzi, których spotykam na swojej drodze i oceniam?
Kiedy człowiekowi choć trochę uda się zmienić pozycję z wiecznego sędziego, na kogoś kto nie ocenia, czuje się naprawdę bliżej innych. Odłożenie ocen równa się mniejszej ilości stresu. Mniej czasu i energii zmarnowanych na negatywne myśli!. Po prostu być i pozwolić innym po prostu być. Dobrze jest szanować innych. Wtedy oni będą mieli większą szansę na szanowanie mnie. Ale odkrycie...
I tak tydzień temu postanowiłam zostać kobietą nie oceniającą... Dość już podglądania cudzych okien, żeby sprawdzić czy jestem lepsza od innych. Nie muszę już być kierowniczką kuli ziemskiej!. Co za ulga, patrzeć spokojnie, bez ciągłego oceniania. Pierwszy krok do wolności. Biorę głębszy wdech, zaczynam dostrzegać szczegóły. Świat jest barwniejszy. Pełen niespodziewanych, możliwości. Hurra! Ps. W przyszłym tygodniu będę dla siebie miła. I dla innych też.